Dziś chciałabym Wam przedstawić urocze masełka, którymi raczyłam swoje ciało przez całe wakacje i załapały się do moich ulubionych smarowideł.
Masełka Cztery Pory Roku:
Dostępne są trzy rodzaje :
1) owoce leśne i masło shea
2) melon i masło awokado
3) pomarańcza i masło mango
Chyba widać już po zdjęciach, który stał się moim ulubieńcem...Tak, nie bez powodu masełko owoce leśne jest tak wyeksponowane :D
Opakowania : podobają mi się ogromnie. Kolorowe, radosne, po prostu uroczo wyglądają :) Masełka są nieduże, co też jest fajne - owoce leśne pojechały ze mną na wakacje, do transportu nadają się bardzo dobrze. Mają tylko 150 ml pojemności.
Konsystencja : jest raczej kremowa, niż 'masłowa'. W sumie przypomina mi delikatny mus :) Odpowiada mi, choć od razu wiedziałam, że nie doczekam się po tych masełkach nie wiadomo jakiego nawilżenia. Nie trzeba nałożyć dużej ilości na skórę, dobrze się rozsmarowuje.
Owoce leśne prawie wyczyszczone :D Zapomniałam wcześniej zrobić zdjęcia. Jak widać, wszystkie masełka zabezpieczone są sreberkiem, więc mamy pewność, że nikt przed nami ich nie testował...
Kolory maseł odpowiadają tym na opakowaniu, ale to raczej nic zaskakującego ;)
Wielu osobom nie odpowiadają opakowania, w których trzeba grzebać palcami, ale mi to nieszczególnie przeszkadza.
Jeśli chodzi o zapachy ... Jestem zdecydowanie pod urokiem wersji z owocami leśnymi. Piękny, świeży zapach, na mnie działa bardzo relaksująco. Nie wyczuwam w nim nic chemicznego.
Pomarańcza i masło mango - intrygujący zapach. Nie mogłam rozgryźć, z czym mi się kojarzy, a w końcu stwierdziłam, że z gumą balonową ... ;-) Przyjemny, nie bardzo intensywny.
Melon i masło awokado - lubię melonowe zapachy, ale to masełko spodobało mi się najmniej. Pachnie jakoś tak nijako. Chyba bardziej czuć w nim jednak to awokado niż melon. Ogólnie zapach nie jest niemiły, ale smarowanie się nim nie jest dla mnie tak przyjemne, jak pozostałymi. Widać zresztą na zdjęciach, że zużyłam go najmniej ;)
Wierzę, że po powiększeniu zdjęć da się zobaczyć, co jest napisane na opakowaniu ... ;)
Skład może nie jest jakiś imponujący, ale też nie jest zły - tytułowe składniki są całkiem wysoko :
Jeśli po powiększeniu jest tylko rozmazana plama, tu przykładowy skład - wersja z melonem:
Aqua , Glycerin, Cetearyl alcohol,Glyceryl, Stearate, Cyclopenatisiloxane, Butyrospermum Parkii,Butter PEG-100Stearate, Persea GratissimaOil, Olea Europaea Oil, Hydrogenated Persea GHratissima Oil,Stearic Acid, C12-15 Alkyl Benzoate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylaparaben, Parfum, Hydroxypropyl starch Hosphate,Disodium EDTA, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl palmitate, Hydrogenated, Palm Glycerides Citrate,Butylphenyl Methylpopional, Hexyl Cinnamal, Limone, Linalool, Citronellol, Hydroxycitronellal,Citral ,CI 42090, CI19140.
Działanie : mimo że używanie tych masełek jest bardzo przyjemne, pozostawiają skórę gładką i miękką, nie można się raczej spodziewać po nich meganawilżenia skóry. Gdy ostatnio użyłam grejpfrutowego masła Fennel, który poszedł na jakiś czas w odstawkę, to przypomniałam sobie, co znaczy prawdziwe nawilżenie skóry ;-)
Wg producenta jest to masełko także do twarzy, ale ja się nie odważyłam ;) Boję się używać czegoś nowego do twarzy, żeby skóra nie zaregowała wysypem pryszczy. Trzymam się sprawdzonych produktów.
No ale, pytanie za sto punktów - gdzie je można kupić? I tu muszę powiedzieć, że nie mam pojęcia ... Swoje dostałam na blogerskim spotkaniu. Nie ma ich w Rossmanie, Naturze i innych popularnych drogeriach. Nie widziałam ich także w Tesco.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, niech da znać w komentarzach ;)
Cena - waha się od 5 do 8 zł. W jednej recenzji przeczytałam, że ktoś je dorwał za 4.99 ... Niestety nie pamięta gdzie je kupił.
Podsumowując : fajne mazidła za niską cenę, o dużych walorach estetycznych, przyjemnych zapachach i tragicznej dostępności. Jeśli je gdzieś znajdę, na pewno kupię wersję o zapachu owoców leśnych :-)






























