wtorek, 5 marca 2013

Długo wyczekiwana przesyłka od L'Occitane i mocno mieszane uczucia.

Dziś dostałam maila od przedstawiciela firmy L'Occitane z informacją o wysyłce paczki z kosmetykami do testów. Jakie przeboje są z tą współpracą wiedzą dobrze chyba wszystkie blogerki, nawet te, które jej nie nawiązały. Może to nie fair, że to piszę w momencie, gdy już paczkę otrzymałam, ale czy jest fair po trzech miesiącach milczenia poprzetykanego co jakiś czas mętnymi tłumaczeniami, wysyłać blogerkom miniatury kosmetyków do testów? Jakim sposobem jest teraz możliwe napisanie rzetelnych recenzji? No cóż, pytanie zbędne, bo takiego sposobu nie ma, więc i problem z głowy. ''Recenzje'' będą musiały być tak samo miniaturowe jak i otrzymane produkty, bo inaczej po prostu się nie da.

Szkoda, bardzo szkoda. Nie zrozumcie mnie źle - to nie jest tak, że jestem chciwa i oczekiwałam dostania całej serii pełnowymiarowych produktów. Ja rozumiem, te kosmetyki są bardzo drogie, nawiązanych współprac od groma, ale - można było to inaczej przemyśleć. Wolałabym dostać JEDEN pełnowymiarowy kosmetyk i móc napisać sensowną recenzję, niż kilka miniaturek. Również i Wy z kilkuzdaniowych refleksji na temat kosmetyku wiele nie wyniesiecie. 

Od strony wizualnej przesyłka jest urocza - pomysłowa, ładna i bez zarzutu. Chyba każdej dziewczynie spodoba się ten babciny koszyczek. Tu zdecydowany plus, miło było odpakować coś takiego. Jednak chyba nie o to chodziło, żeby blogerki pisały o koszyku...?


Kwiatowe wnętrze, a w środku drobiazgi.

W środku znalazłam mydełko, krem do rąk, żel pod prysznic, krem na noc, wodę toaletową - wszystko to miniaturki. Po dwukrotnym zastosowaniu kremu obawiam się, że starczy jeszcze tylko na kilka użyć.


Wszystko wygląda pięknie i może w innych okolicznościach miałoby swój urok, ale niestety teraz czuję niesmak. Myślę, że w tej całej sprawie zawinił brak dobrej komunikacji między firmą a blogerkami. Długie milczenie, nieodpowiadanie na maile - chyba każdy spodziewał się czegoś innego. Jak widać, wzajemne oczekiwania na temat jak powinna wyglądać współpraca, mocno się rozminęły. Osobiście nie wiedziałam, że do testów dostanę miniatury, gdybym została o tym uprzedzona - zrezygnowałabym ze współpracy.

Oczywiście, mogłam też to wszystko spakować i odesłać, a nie teraz pisać na blogu i marudzić - wiem, też mój błąd, jedyne wytłumaczenie to to, że serio nie ogarnęłam na początku, że to tak naprawdę ;) Skoro już odpakowałam, to musi zostać jak jest, ale tak jak napisałam na początku - w tym wypadku o pełnowartościowych recenzjach nie może być mowy, podzielę się jedynie moimi powierzchownymi wrażeniami...


A co Wy o tym sądzicie?

................................................................................................................

Ostatnio zdenkowałam kilka masek Bingo, więc pora uzupełnić zbiory :-P Długo polowałam na maskę z glinką Ghassoul i wreszcie mam! Jak na razie mogę napisać, że pięknie pachnie, całkiem inaczej niż wcześniej testowane przeze mnie maski.


A że odkryłam, gdzie można tanio kupić maski Bingo w Krakowie, czuję, że zbiory zostaną jeszcze bardziej powiększone :-D Chyba jedynie lenistwo będzie w stanie obronić mój portfel przed uszczupleniem (na ulicę Długą i do drogerii Jasminum mam troszkę daleko ... ;) ).

Dobrej nocy!








19 komentarzy:

  1. uwielbiam tą bingo, a ten zapach za mną chodzi kiedy jej nie użyje i chcę ją na włosy ciągle nakłądać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na temat L'Occitane nie będę się nawet wypowiadać- wszystko już w tej sprawie powiedziałam na Facebooku, u Arsenic i oczywiście w mailu do Pana Sashy. Milczeniem skwituję fakt, że nawet odpowiedzi na tego maila nie dostałam...
    W każdym razie zrezygnowałam i teraz się cieszę, bo gdyby firma przysłała mi takie miniaturki, poczułabym się szczerze urażona. A pokazanie ich na moim blogu byłoby dodatkową reklamą dla firmy, z którą ja nie chcę mieć już nic wspólnego :]

    Co do Bingo- o nie! To w Jasminum są ich kosmetyki?! Nie wiedziałam, nigdy tam nie zaglądam, choć przejeżdżam obok tej drogerii prawie codziennie xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Racja, ja również wzięłam udział w tej akcji, paczki jeszcze nie dostałam ale jak widzę po zawartości to szkoda, że nie zrezygnowałam. Mam podobne wrażenia, dużo lepiej by było jakby przysłali jeden produkt, a nie 5 miniaturek, po których wykorzystaniu nie zawsze będzie wyrobiona opinia na ich temat. Teraz już za późno by rezygnować, dostałam wiadomość, że paczka została wysłana, już nie mówiąc o tym, że kompletnie zapomniałam o tej współpracy:D.
    Po Bingo się wybiorę, gdyby nie Ty nie wiedziałabym nawet, że tam jest:):). Co prawda na Długą mam również daleko ale...dla chcącego nic trudnego :D !

    OdpowiedzUsuń
  4. a może ten koszyk jest właśnie zamydleniem nam oczu? hmm...bo fakt jest uroczy, ale też jestem lekko zdziwiona, że to miniaturki, a byłam pewna, że będą to produkty pełnowymiarowe

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykre jest to, że traktują blogerki jak niemal darmową reklamę. Miniaturki? No po prostu nie skomentuję tego...

    Co do Bingo to uwielbiam ich maski, jak wiesz. :) Niestety nie mam w okolicy Rybnika żadnego sklepu z ich produktami. No, chyba że się mylę i ktoś mnie oświeci, że jednak gdzieś je tu znajdę stacjonarnie. :>

    OdpowiedzUsuń
  6. ten koszyczek jest prze prze uroczy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No no, a ja paczki jeszcze nie mam. Oby doszła bo jeśli nie to dymu narobię- ludzi trzeba poważnie traktować. Mogli nie pisać że chcą współpracować ech... I ja też wolałabym jeden pełnowymiarowy kosmetyk a nie kilka...

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm to mi pewnie przyjdzie to samo. Bardzo male te miniaturki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, na jakiej zasadzie oni to wysyłają, że niektórzy dostali, niektórzy nie. Kilka tygodni temu niektóre blogerki dostały krem do rąk i mydełko.
      Tak, są malutkie. Najgorsze wrażenie chyba robi kremik do rąk, na 5 użyć, takich oszczędnych :> Może jedyne wodę toaletową będzie można przetestować lepiej, w końcu z zasady nie używa się jej zbyt dużo, więc starczy też na trochę.

      Usuń
  9. Ja nie polubiłam się z maskami bingo:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie, po takich ,,dawkach,, produktów na pewno nie wyciągnie się prawdziwych wniosków.. szkoda.
    Nie wypróbowywałam masek Bingo, póki co mam wiele innych do testów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że nie, jedynie pierwsze wrażenia.

      Usuń
  11. Mnie zauroczył koszyczek , ale tez miałam mieszane uczucia co do zawartości. Mocno się zdziwiłam , że otrzymałyśmy PRÓBKI :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dodatek nie wszystkie dziewczyny dostały swój koszyczek, co budzi jeszcze większe złe emocje. Zmaścili tą współpracę jednym słowem, a mogło być tak pięknie.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tak rozkraczone zdanie na ten temat za sama ni ewiem
    ..nik tmnie do niczego nie zmuszal. Phblikowalam zajawki...tak jak publikuje zajawki limitowanych edycji p2 czy essence...w planach mam orientane, i mam tego nie robic bo przeciez nikt mi nic nie dal? Z drugiej strony jak bylo wiemy wszystkie...a pisanie miniaturowej recenzji...no prosze panstwa...nie wiem jak ta kwestie rozwiazac...macie jakis pomysl? Paczuszka piekna, juz uwielbiam swoj koszyczek....al ejak rozwiazac kwestie recenzji:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobię zbiorową notkę z minirecenzjami tych produktów - oprócz kremu na noc, bo nie jest dostosowany do mojej cery - i tyle.
      Traktujmy się poważanie i nie wymagajmy cudów, jak ich nie dajemy :/

      Usuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)