czwartek, 29 sierpnia 2013

Szaleństwo trekkingowe w Lidlu, czyli kto był o 8 rano i przeżył :-P

Wczoraj chłopak podzielił się ze mną nowinką (podobno strasznie w radiu reklamowali), że mają rzucić do Lidla buty trekkingowe i inne sportowe fanty - spodnie, kurtki itp. Najbardziej zainteresowały mnie buty, bo bardzo lubimy chodzić po górach (ostatnio zdobyty Giewont, nieśmiało myślimy o Rysach :p). Cena bardzo okazyjna, dorosłe rozmiary rozpoczynające się od 37 za 70 zł, dziecięce 36 w dół - 49 zł. Napaliłam się na te dziecięce, bo mój rozmiar to właśnie tak 36/37. Bardziej 37, ale uznałam, że nawet jak palce będą na styk, za 50 zł kupię ;-) 

Chłopak mnie obudził o 8.30 (mam wolny dzień, on w pracy, gdyby było odwrotnie, to pewnie zakupy bardziej by się powiodły ;) ). Na 9 byłam już w Lidlu i zastałam obraz jak po bitwie ... Już z daleka widziałam, że wszystko jest poprzebierane, gdzieniegdzie pałęta się kilka par... wokół których zgromadzili się ludzie, zaciekle grzebiąc :D Oczywiście dołączyłam, ale bez wielkich nadziei. Zostały tylko duże rozmiary, od 43 do 45 i trochę dziecięcych. Zaczęłam w nich grzebać i ku mojej radości znalazłam 6 ;) Żeby było śmieszniej, ledwo ją wzięłam do ręki, jakaś babka już wyciągnęła łapę, żeby sprawdzić jaki to rozmiar. W momencie, jak ja już trzymałam te buty w rękach :p A potem się czaiła, czy je odłożę ... Oczywiście, twardo je trzymałam i szukałam jeszcze innych rozmiarów. Niestety, dla chłopaka nie znalazłam już 42, więc wzięłam 43, może nie będą dużo za duże ...? 


Ogólnie więc i tak mi się udało - wzięłam ostatnią z dwóch 36, które się uchowały. Obie z różowymi motywami, wczoraj myślałam, że wezmę niebieskie, no ale wczoraj żyłam jeszcze w ułudzie, że ludzie nie rzucą się jak szaleni na towar ;) Są dobre, pewnie 7 byłaby lepsza, ale znając moje skąpstwo, to nawet jakby był wybór, i tak wzięłabym te dziecięce, żeby oszczędzić 2 dychy :-D

No ale pytam się potem przy płaceniu kasjerki, czy wielkie było szaleństwo o 8 rano. Popatrzyła tylko na mnie i powiedziała ''Katastrofa...'' z miną, jakby właśnie widziała sceny bitewne z rozlewem krwi. Zażartowałam ''Czyli było wyrywanie sobie butów z rąk itd?'', a ona całkowicie poważnie ''Tak i jeszcze gorzej'' i wywróciła oczami. Więcej nie chciała mówić, bo też w sumie nie godzi się źle mówić o klientach :P

Jak wróciłam do domu, zajrzałam na FB i faktycznie ludzie opisują, że była masakra, dantejskie sceny. Ktoś napisał, że rok temu w Lidlu na właśnie takim tanim, okazyjnym dniu, jakiś facet zanurkował w cudzy koszyk, żeby coś dla siebie podkraść ... ;) Stwierdziłam, że dobrze, że nie było mnie przed otwarciem - nie mam ochoty brać udziału w takiej szamotaninie,odstręcza mnie to. Pewnie nawet bym się nie dopchała.

Grunt, że coś upolowałam :D

Ktoś się wybrał do Lidla? Piszcie o wszystkich krwawych szczegółach :-D




40 komentarzy:

  1. Super ze ci sie udalo, ale nie rozumiem tych bitew, przyjdz o 10 do lidla w dzien jakis nowosci -nie zastaniesz nic... juz nie mowie o takiej odziezy w gory ale cokolwiek, portfele,npatelnie, a ceny jakos nie powalaja niskoscia - nie mowie o wszystkim bo czasem sa niskie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie wpadają w jakiś amok po prostu ... Pamiętam, że to samo było podobno z kaloszami w Biedronce za 20-25 zł - wielkie tłumy czekające na otwarcie ;) Jak widać Polacy kochają promocje :D

      Usuń
    2. Ja jeszcze nie doszłam do etapu, żeby warować przed sklepem - idę normalnie w południe i wychodzę z niczym :D Musiałoby mi strasznie na czymś zależeć, żeby tak stać ... W sumie ja i tak uważam, że się poświęciłam w wolny dzień wstając o 8. 30 :D

      Usuń
    3. Sama tego nie robię, bo nie mam potrzeby i za leniwa jestem na takie łowy ;)
      Ale w dużej mierze rozumiem takich ludzi. Moja koleżanka z 3 dzieciaków robi takie zakupy w Lidlu i za 200 zł ma kurtki oraz buty na jesień czy zimę, a w zwykłym sklepie musiałaby wydać przynajmniej 500 zł.
      Natomiast wkurza mnie buractwo typu wyrywanie sobie z rąk czy wykradanie z wózka :/

      Usuń
    4. To prawda. Zresztą sama poszłam właśnie po to, żeby oszczędzić, bo nie stać mnie na markowe górskie buty.
      Szkoda tylko, że tak to wygląda ...

      Usuń
    5. A wiesz, ze to zawsze tak wygląda?
      Mieszkam w niezbyt dużym mieście i za każdym razem jak "rzucą" coś fajnego, to jest armagedon. Jak mi się coś podoba z ubrań lub butów i chciałabym to mieć, to proszę koleżankę, żeby mi kupiła kilka różnych rozmiarów, bo w Lidlu mają dobry system zwrotów (przymierzam w domu i bezproblemowo oddaję, co mi się nie podoba lub nie pasuje).

      Usuń
    6. Wiem, podobno zawsze jest to samo ;) Gdybym dziś była przed otwarciem, też pewnie jak tylko dorwałabym 7 i 42, wycofałabym się tyłem z łupem :D

      Usuń
  2. A myślałam, że to tylko u mnie w mieście jest taki cyrk. Kiedyś sprzedawca opowiadał, jak ludzie pchając się do sklepu rozwalili drzwi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszędzie jest to samo, chyba, że ktoś ma Lidla w mniejszym miasteczku.

      Masakra, przerażają mnie takie zachowania tłumu.

      Usuń
    2. u mnie na totalnej wyprzedazy w lidlu - wszystko za 2 zl - dziadek lat na oko 75-80 stał na poczatku kolejki i pchał ludzi wózkiem na szybę wejściową (elewacja obok drzwi)... Normalnie jedną młodą dziewczynę miażdżył wózkiem... Nic nie dały moje krzyki na niego i przepychanie go w drugą stronę... Aż się nóż w kieszeni otwierał

      Usuń
  3. Hehe krwawa walka powiadasz ? Dziwne rzeczy nie wiedziałam że aż takie rzeczy się dzieją:D cieszę się że masz to co upolowałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, miały być trochę inne, ale nieistotne szczegóły ;)

      Usuń
  4. Fajnie, że Ci się udało :) Gdyby nie to, że jakiś czas temu kupiłam sobie dobre buty trekkingowe, to pewnie też bym się wybrała na łowy z rana ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojj, żebyś widziała jak wyglądało ostatnio moje Centro po wyprzedaży obuwia letniego... to dopiero katastrofa, totalna dzicz, sklep wyglądał jakby przeszło przez nie tornado...

    OdpowiedzUsuń
  6. ja oczywiście nie zdążyłam..;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego kupuję takie rzeczy na allegro.. No i dlatego, że z rozmiarem 45 nie mam czego w zwykłych sklepach szukać. Mąż nie lepszy, bo ma 46, a czasami nawet 47, więc się nie mieścimy w takich "rzutach" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie raz w dzień promocji Lidlowych/Rossmanowych szłam tam specjalnie zobaczyć tą DZICZ. Inaczej tego nazwać nie można. Przepychanki, wyzywanie się, wydzieranie sobie przedmiotów z rąk. To jest Polska właśnie.
    Rozumiem jakby to było np coś bardzo wartościowego, unikatowego (chociażi tu ciężko zaakceptować takie chamstwo), ale żeby o coś takiego...?

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie akcje to nie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Do Lidla mam za daleko, ale te buty są na prawdę ciekawe. Przydałyby mi się takie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja swoje treki kupiłam za 59 zł w Decathlonie, na spokojnie, bez przepychanek, z pełną rozmiarówką więc w tych cenach lidlowych dla mnie nie było nic niezwykłego... tyle, że może faktycznie nie wszędzie decathlon jest

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas w Lidlu raz była wyprzedaż - WSZYSTKO PO 2 ZŁ :D (ciuchy generalnie). Podjechałam z moim TŻ o godzinie 7:30 prosto z kościoła i kolejka przed drzwiami była już 100 metrowa. Nie żartuję... 100m.... Jako że ja mała to się nie pchałam za to mój poszedł tam z tłumem. CO tam sie działo, pierwszy raz widzialam cos takiego wtedy - stałam z boku i tylko oglądałam. A jak ostatnio były te super biustonosze ktore tak bardzo chcialam to jak po pracy pojechałam to już żadnego nie mieli w 4 lidlach :///

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój brat ostatnio kupował w Lidlu buty Puma czy tam Nike i było dokładnie jak opisujesz, ludzie od razu rzucili się na buty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ahaaaaaa, to dlatego jak tam wpadam popołudniu to wszystkie półki są puste:P Nie spodziewałam się takich tłumów w Lidlu:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam zamiar zobaczyć kurtki, ale chyba nie mam czego szukać :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam teraz w dwóch Lidlach, w jednym zwrócić buty i pustki kompletne, wszystko wyprzedane ;) Ale może jeszcze gdzieś znajdziesz :)

      Usuń
  16. ojj ;o dobrze ze u mnie w okolicy nie ma nigdzie lidla ;D haha

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja kupiłam dziecięce 35, bo niestety ciężko dostać damskie w tym rozmiarze. Byłam z rana i już był straszny kocioł - ciężko było się dopchać, ale jakoś udało się też wziąć kurtki i plecak. Natomiast z butami męża była niezła jazda - wziął 42 zapakowane w pudełku, przymierzył jeden, bo ciężko było tam na spokojnie przymierzać - był ok. to kupiliśmy. A w domu się okazało, że są 2 prawe :)) O 20-30 szybka akcja i wizyta w sklepie: na szczęście nie było problemu z wymianą, co prawda inny model, ale rozmiar jeszcze się znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
  18. słyszałam o tym
    trzeba być pół godziny przez otwarciem
    ustawić się w kolejce
    i pędzić do regałów
    to jest straszne

    OdpowiedzUsuń
  19. Jaka masakra ;o
    Ja byłam w Lidlu tylko przy okazji i szczerze u mnie jest ich naprawdę bardzo dużo jeszcze.
    Natomiast w Centro, kiedy ostatnio wszystkie buty letnie były po 9,99 zł, a bransoletki, rajstopy i niektóre torebki po 3 zł, byłam i istny dramat! Ludzie wyrywali sobie wszystko z rąk. Kobiety kupowały jakieś sandały kilka rozmiarów za duże lub za małe, bo przecież CENA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wspominając o tym, że ludzie wywalali wszystkie buty z pudełek i one walały się po całym sklepie. Bo jakby tak można na spokojnie wyjąć i sprawdzić, czy to ten but? Trzeba było od razu wyrzucić jak najszybciej, bo czas leci i ktoś może ukraść ostatnią wymarzoną parę! Kiedy już coś sobie wybrałam, to pół godziny zajęło mi znalezienie odpowiedniego pudełka. Trafiłam chociaż na dwa buty z pary leżące obok siebie. Kilka kobiet chodziło z jednym w ręku po całym sklepie i szukały tego drugiego, bo ktoś gdzieś nim rzucił. Ogólnie nie polecam.
      To samo zresztą było w CCC, gdy wszystkie buty -40%. Ech, szkoda komentarza.

      Usuń
  20. O tak w Lidlu w dzień wystawienia towaru gazetkowego toczy się wojna. Mi ostatnio też udało się wygrać jak kupowałam dresy ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja kiedyś też coś tam kupowałam i z doświadczenia wiem, że przy tego typu promocjach należy przychodzić jeszcze przed otwarciem. Tak samo w rossmannie, superpharm i innych drogeriach.

    OdpowiedzUsuń
  22. akurat z tego nic nie mam, ale jak tylko cos mi sie podoba z gazetki od razu trzeba isc 1dnia, po glupie cienkopisy jak poszlam na uczelnie to juz był tłum.. Wszystkie matki rzuciły się na zeszyty :P
    zapraszam do mnie i do obserwowania :)
    takingcareofhair.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. W Lidlu w dzień obowiązywania nowej ulotki zawsze się dzieją straszne sceny :D


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
  24. O kurde! Sceny jak z jakiegoś filmu! Szok;p Ja widziałam podobne akcje w lumpeksach,a le to rzadko;p

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj śliczne masz włosy, dążę do takich! proszę o kciuki i wytrwałość. Tobie gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)