środa, 1 października 2014

Dlaczego zaczęłam myć włosy tanimi szamponami?

... bo nie mam kasy? Tak, to też ;-)) Ale prawdziwa przyczyna była zupełnie inna. Moje włosy przez ostatnie 8 miesięcy bardzo się zmieniły. Może nie widać tego na zdjęciach, ale musiałam kompletnie zmienić pielęgnację, do której były przyzwyczajone. 

Co się zmieniło? 

Przestało im pasować:

- całonocne olejowanie
- nakładanie na dłużej treściwych masek
- mycie łagodnymi szamponami/płynami itd.

Nie od razu to zauważyłam. Rutynowo wykonywałam znane mi czynności, bo w końcu zawsze uzyskiwałam dobre rezultaty i włosy były zadowolone. Dopiero po jakimś czasie stwierdziłam, że co na nie nie nałożę są oklapnięte, płaskie, jakieś kompletnie bez życia... No ok, czyta się te blogi, to się wie, że włosy trzeba porządnie oczyścić, może nawet zrobić peeling itd ;-)) Tak więc zrobiłam, efekty były zadowalające, ale po jakimś czasie wszystko znów wracało do normy. Na to wszystko nałożyło się również, że trochę mi osłabł zapał do dbania o włosy - praca, obowiązki, wiosna-lato, więc też mi się nie chciało olejować, bo gorąco ;) Najpierw więc odpuściłam oleje, później bogate maski, następnie odżywkę ''tylko na chwilę'', aż skończyłam na myciu samym szamponem 'rypaczem' ;-D

Oto i oni. Moi wierni towarzysze. Barwa rządzi ;-)) 

Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Mycie było zabiegiem pt. Nałóżmy na włosy jak najwięcej! Zawsze mi to w końcu służyło, bardzo rzadko zdarzało mi się obciążyć włosy, mimo że zmywałam oleje płynem Facelle i łagodnymi szamponami, a później jeszcze nakładałam maskę/odżywkę. Okazało się, że włosy już tego wszystkiego najwidoczniej nie potrzebują. Wyglądały najlepiej po umyciu najtańszym szamponem z silnymi detergentami. Dopiero wtedy były lekkie, puszyste i miały jakąś objętość. Nie miałam też, ku mojemu zdziwieniu, większych problemów z plątaniem, ale oczywiście zawsze nakładałam silikonowe serum na końce. 

Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że mimo wszystko takie mycie samym szamponem może w końcu je przesuszyć, więc nakładałam od czasu do czasu maskę przed myciem (to mi z tego wszystkiego jeszcze najlepiej służyło), albo odżywkę po myciu. Patrząc wstecz, uważam, że to wszystko im szczególnie nie zaszkodziło. Na pewno zaczęły bardzo szybko rosnąć (czy włosy, którym da się święty spokój, zaczynają wreszcie rosnąć? ;)) ), ale ograniczona pielęgnacja odbiła się na stanie końcówek.

Jak jest teraz?

We wrześniu podcięłam kilka centymetrów zniszczeń, było to koniecznie, ale i tak mi było trochę żal, mimo że końcówki były prawie przezroczyste ... ;) Ponieważ po urlopie były trochę podniszczone i suche, zaczęłam wdrażać na nowo bogatszą pielęgnację. Szybko doszły do siebie i znów widzę, że najbardziej im pasuje mycie mocnym szamponem i odżywka na szybko. Inaczej są oklapnięte, nie potrafię już też ich domyć delikatnymi płynami. Przestałam więc z tym walczyć ;-) Pora sobie uświadomić, że mam zdrowe włosy, a ja nadal czasem o nich myślę jakby były na początku drogi.

Ciekawa jestem, czy ktoś przebrnął przez to długie smęcenie, hahaha ;-D

Może słówko o szamponach na zdjęciu. Zawsze lubiłam szampony z Barwy, bo są bardzo tanie, łatwo dostępne i świetnie oczyszczają włosy. Kiedyś miałam lniany, taki niebieski, strasznie go lubiłam, ale ostatnio nigdzie go nie widzę. Na razie ulubieńcem stał się ten z czarną rzepą, mam wrażenie, że przyczynił się trochę do tego szybszego rośnięcia włosów w maju-lipcu. Mam po nim bardzo błyszczące włosy, zwiększa objętość, kosmyki są przyjemne w dotyku. Pokrzywowy w porównaniu z nim jest trochę gorszy, ale również się sprawdza. Najlepszy wynalazek kupiłam ostatnio w Auchan - ten szampon (trzeci z kolei) kosztował chyba 1.80 :D Czułam, że nisko upadam wrzucając go do koszyka ;)) Żeby było śmieszniej, jest naprawdę ok ... Ale nikogo nie namawiam. Moje włosy najwidoczniej przeżywają dziwny etap. I lubią czarną rzepę. 


Dziś dzień zdecydował się być szaro-bury, a jeszcze dwa dni temu było tak:


I kaczki były zadowolone ;)






Ps. Wolicie czcionkę Times czy Arial, czy jest Wam zupełnie wszystko jedno? Ja nie potrafię zdecydować...


16 komentarzy:

  1. Ostatnio widzę na blogach podobną tendencję, coraz więcej blogerek stawia na umiarkowaną pielęgnację i jak widać to się opłaca. Ja taką stosuję od zawsze i łapałam się za głowę widząc ile niektóre osoby potrafią nawalić na włosy przy jednym myciu, jak widać wszystko ma swoje granice :P

    Co do "rypaczy" to moim hitem jest familijny (białe opakowanie, niebieska nakrętka, bardzo niereprezentatywne :P ) bo ziołowe szampony nie służą moim kłakom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, może niedługo wyznacznikiem włosomaniactwa będzie posiadanie jednego szamponu z logo Auchan i najtańsza odżywka ;-))
      Może dlatego pojawia się to na blogach, bo wiele dziewczyn, które zakładało bloga mając zniszczone włosy, teraz po roku/2/3, ma je ładne i zdrowe, więc nie potrzebuje już tyle kosmetyków do pielęgnacji :) Sama dążę teraz do zupełnego minimalizmu, marzę, żeby mieć góra 10 kosmetyków do włosów.

      Ogólnie nie żebym krytykowała przeszłość ;-), taka bogata pielęgnacja była moim zniszczonym włosom potrzebna. Gdybym 2 lata temu umyła je takim szamponem- rypaczem miałabym piękne suche siano na głowie ;)

      Usuń
    2. A u mnie mimo tej ponad 2 letniej pielęgnacji regularne mycie szamponem oczyszczającym takim jak barwa, niestety bardzo by przesuszyło włosy. Chociaż są teraz zdrowe. Wydaje mi się, że wszystko zależy od wrażliwości włosów. Mimo że moje włosy są w niezłym stanie to dalej traktuję je OMO i są zadowolone :) a Barwę używam do oczyszczania raz na 2-3 tygodnie, czasem częściej :)

      Usuń
    3. Wiadomo, że też nie zamierzam myć wyłącznie takimi szamponami - na dłuższą metę mogłyby je przesuszyć. Mam jeszcze różne łagodne szampony bez sles na czołowym miejscu ;)

      Usuń
  2. Ja mam szampon "Blue czarna rzepa" i używam raz w tygodniu w celu oczyszczania. No właśnie, nie zawsze więcej, znaczy lepiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak widać wystarczy im minimalizm :) Ja ostatnio też zauważyłam, że potrzeba moim włosom coraz mniej nawilżaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam to samo, to znaczy miałam :) poprawił mi sie bardzo stan włosów, teraz tez podcięłam dużo i są w dobr stanie, dlatego łatwo je obciążyć. Muszę tylko wrócić do olei bo tego im chyba brakuje, ale tak to używam zwykłych szamponów i lekkich odżywek i nie ma tragedii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem na początku włosomaniactwa. Pierwsze efekty już są. Ale czeka mnie jeszcze dłuuuuuga droga. w drodze do idealnych włosów.Eksperymontowałm juz z tanimi szamponami i nie jest tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja właśnie z tanich szamponów uwielbiam eva natura , bo chelatuje włosy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolę Timesa, ale Arial mi nie przeszkadza, ponieważ jest czytelny:)

    W miarę upływu czasu włosy się zmieniają. Moje ostatnio pokochały proteiny, które wcześniej mogłam stosować okazjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Parę lat temu używałam taniego szamponu z czarną rzepą, nie pamiętam marki, ale możliwe że zniknęła z rynku. To był typowy rypacz z sls/sles, ale powodował wysyp baby hair. Niestety większość szamponów z sls/sles powoduje u mnie łupież przy regularnym stosowaniu, ale mam nadzieję że znajdę jakąś perełkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę kupić w końcu jakiś porządny szampon pokrzywowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba zawsze dopasowywać szampon do swojej skóry głowy :)
    Ważne, że już odkryłaś które CI służą!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja im bardziej dbam świadomie o włosy, tym bardziej wydaje mi się, że lepiej wyglądały, jak pielęgnowałam je mniej świadomie ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również używam zwykłego najtańszego szamponu pokrzywowego i świetnie sprawdza się na moich włosach. To bezsensu wydawać mnóstwo pieniędzy na szampony i inne pierdoly za kupę kasy. Niestety ja też kupowałam kiedyś te niby lepsze, bo droższe specyfiki, ale teraz wiem, że nawet najtańsze rzeczy mogą być cudowne :) Zapraszam na mojego bloga, który powoli się rozkręca :)
    www.wlosy-of-tyska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie zakupiłam sobie na próbę taki zestaw. Powiem tak, przejrzałam masę szamponów, zwracając szczególną uwagę na SLES i SLS. Każdy szampon je zawiera. Owszem jest wypisane na opakowaniu, że niby bez silikonów, ale w składzie są, nawet w Alternie, którą sobie chwalą włosomaniaczki. Moim zdaniem bez sensu jest wydawać mnóstwo pieniędzy na szampon, którego skład jest bardzo długi, wiadomo im dłuższy, tym więcej chemii na włosach. Mi najlepiej służył szampon z czarnej rzepy Polena Eva, ale w moim mieście nie mogę go nigdzie dostać, był za 2 zł. Zobaczymy jak będzie po użyciu tych szamponów. Co do ziołowych szamponów - one pokazują stan faktyczny włosów. Trzeba stosować dłużej, by były piękne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)