wtorek, 1 kwietnia 2014

Miłe dla oka, ale jednak przeciętniaczki - recenzja masła i jogurtu Fennel.

Halo! Nie popisałam się w marcu z częstotliwością wpisów, ale mam nadzieję, że już wracam do regularniejszego pisania. Obecnie mnie wzięło choróbsko i cały dzień przespałam. Ja to zawsze wiem, kiedy zachorować - trzy dni przed imprezą, na której bardzo chcę być ;-)) No cóż, Theraflu moim najlepszym przyjacielem!

Ale ja nie o tym ... ;-) Jakiś czasu marka Fennel szukała na FB blogerek do testowania swoich produktów. Ponieważ miałam niesamowicie dobre wspomnienia związane z ich masłami do ciała, z chęcią się zgłosiłam. Do testów wybrałam sobie apetyczne mandarynkowe masełko i truskawkowy jogurt. Uwielbiam owocowe nuty w kosmetykach, więc byłam pewna, że ich używanie będzie istnym rajem dla zmysłów.

Nie tym razem ... 


Opakowania kosmetyków Fennel są naprawdę estetyczne i śliczne, aż miło spojrzeć. Masełka (dla ułatwienia czasem będę używać l.mn) są dodatkowo zabezpieczone sreberkiem. Pojemność jogurtu to 300 g, masełka 200. 


Żywiłam duuuże nadzieje co do mandarynkowego masełka. Już wyobrażałam sobie ten cudowny kwaskowaty zapach mandarynek ... Po grejpfrutowym masełku, który recenzowałam tutaj, wyobrażałam sobie, że zawsze zapachy są tak wiernie oddane. Niestety, bardzo się rozczarowałam. Zapach nie ma nic wspólnego z mandarynkami. Ani z żadnym innym owocem. Szczerze, zapach tego kosmetyku skojarzył mi się z jakąś lekarską maścią. Jest naprawdę dziwny, może nie nieprzyjemny, ale na pewno nigdy dobrowolnie nie wybrałabym takiego smarowidła do ciała po poznaniu zapachu. 
Już nawet myślałam, że trafił mi się jakiś wybrakowany egzemplarz, ale znalazłam opinie podobne do moich - nikt się zapachu mandarynek nie odszukał w tym maśle :>
Można się rozczarować, gdy wybiera się produkt kierując głównie zapachem.


Konsystencja masełka za to jest bardzo fajna, gęsta, kremowa, porządna ;-) Można zafundować skórze dawkę ładnego nawilżenia. Pod tym względem nie mam zarzutów. Stosunkowo szybko się wchłania, mimo cięższej konsystencji. Wygładza skórę. Zapach - w tym wypadku na szczęście - nie utrzymuje się długo.


Skład jest ''taki sobie'', kosmetyk zawiera m.in parafinę, silikony, parabeny. Całkiem wysoko masło shea.
 '
Osobiście nie polecam tego produktu - lepiej się skusić na wersję z grejpfrutem :) Fennel ma w swojej ofercie dużo różnych masełek, może akurat tylko ten to taki przeciętniak. 

Jogurt lody truskawkowe - już sama nazwa przyciąga ;-) 


Jogurt ma już całkiem inną konstystencję od masełka - jest leciutka, nawet powiedziałabym 'wodnista'. Po rozsmarowaniu od razu się wchłania, nie pozostawia szczególnej warstewki. Ot, takie lekkie smarowidło bardziej na lato, kiedy nikt nie chce się kleić ;-)

Ma przyjemny różowy kolor.


Liczyłam, że zapach będzie bardziej autentycznie truskawkowy ;), ale bardziej przypomina cukierek truskawkowy. Szału nie ma, ale jest przyjemny. Ale pod tym względem już chyba bardziej wygrywa balsam truskawkowy z Joanny. 

Wygładza i lekko nawilża, ale to jest tylko efekt na chwilę. 


Resumując, kosmetyki nie podbiły mojego serca, ale tak to czasem bywa ;-) Jestem pewna, że coś z oferty Fennel mogłoby jeszcze mnie tak zauroczyć jak wielokrotnie wspominane grejpgrutowe masełko ;)) 

Dostępność chyba tylko internetowa - http://fennelcos.sklep.pl/. Nie mogę teraz wejść na ich stronę, ale wydaje mi się, że ceny wahają się od 30 do 35 zł. 


Mam nadzieję, że nie zapomniałyście mnie jeszcze ... ;)



15 komentarzy:

  1. Truskawkowy jogurt to brzmi dumnie i ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że mandarynka nie przypomina mandarynki...

    OdpowiedzUsuń
  3. mają bardzo fajne konsystencje :) pierwsza kojarzy mi się z konsystencją masła z TBS :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam mandarynkowe masło, było bardzo średnie pod względem działania i zapachu. A szkoda, bo mandarynki pochłaniam w wielkich ilościach i lubię ten owoc w każdej postaci.
    Zdrowiej :-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, mandarynkowego szału nie było ;)
      Dzięki!

      Usuń
  5. Szczerze, to żaden z tych zapachów mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mimo małego zawodu......wydaja sie aptyczne....być może uda mi sie kiedyś je wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  7. O rety , produkt mandarynkowy ma babola w opisie - "USPAKAJA "

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda że nie sprawdziły się nalezycie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. osobiście mam w zapasach ciasteczkową wersję, ale jeszcze nie używałam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasteczko z kokosem? Ten zapach też mi nie podszedł, bo nie cierpię kokosa ;)

      Usuń
  10. Kijowy zapach i taka cena- o nie! Nie kupię :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)