sobota, 3 marca 2012

Płukanki do włosów.

Dzisiejszą notkę chcę poświęcić płukankom do włosów - sposób stary jak świat i chętnie stosowany przez włosomaniaczki. Ja jednak należałam do tych, którzy po pierwszej nieudanej próbie się zrazili ... ale nawróciłam się :)


Płukanki do włosów to jeden z punktów walki o mocne i zdrowe włosy. Już nasze babcie i i ich babcie wiedziały dobrze, że płukanie włosy pokrzywą, skrzypem i innymi ziołami w wspaniały sposób je wzmacnia, likwiduje wypadanie, daje efekt błyszczących włosów. Mamy do wyboru bogatą ilość ziół - w zależności od efektu, jaki chcemy uzyskać. 


źródło: urodaizdrowie.pl


Płukanka pokrzywowa: pokrzywa pomaga na wypadanie włosów i wzmacnia je. Wykazuje silne właściwości oczyszczające, świetnie nadaje się do przetłuszczających włosów. Wzmacnia cebulki! Przygotowanie Suszone liście pokrzywy (łyżeczka na filiżankę) lub gotową herbatę z pokrzywy zalewamy wrzątkiem. Po naciągnięciu i wystudzeniu płuczemy włosy. Nie wolno używać świeżych pokrzyw, ponieważ lekko barwią włosy na zielono. UWAGA! Płukanka nie nadaje się również dla blondynek, gdyż też może dać niefajny zielonkawy efekt. Ciemnowłose mogą stosować spokojnie :)
Mięta - gdy włosy są kruche, słabe, mało elastyczne i szybko się przetłuszczają, płukanka miętowa może im pomóc. Znów niestety nie nadaje się dla jasnowłosych...
Rozmaryn - świetny dla przetłuszczających się włosów ze skłonnością do łupieżu. Podobno wzmacnia ciemny kolor włosów (blondynki po raz kolejny pokrzywdzone)
Rumianek -  coś dla blondynek :) Płukanka z rumianku rozjaśnia włosy, podkreśla jasny kolor włosów, nadaje miękkości i blasku. Podobne efekty daje płukanka z sokiem z cytryny.
Skrzyp - moja ulubiona do tej pory ;-D No dobrze, przyznam, że póki co po prostu stosuję tylko tę płukankę, co nie znaczy, że na niej się zatrzymam :) Płukanka ze skrzypu wzmacnia cebulki włosowe, zapobiega nadmiernemu wypadaniu i przetłuszczaniu, leczy stany zapalne skóry. Krzem zawarty w naparze z ziela usprawnia proces gojenia, jak również zwiększa zdolność skóry do zatrzymywania wilgoci i wspomaga wzrost włosów. 
Nagietek,lipa - te zioła zawierają substancje śluzowate, które powlekają pasma niewidoczną otoczką chroniącą przed utratą nadmiernej ilości wody z włosów, nadają im blasku i sprężystości. Nagietek dodatkowo łagodzi stany zapalne skóry głowy. Chcę spróbować jak działa na moje włosy ta płukanka :)
Kora dębu - ma przyciemniać kolor włosów i odżywiać.
Chmiel* - Chmiel ma świetne działanie na przetłuszczające się włosy.  Płukanka piwna doskonale wnika we włosy, nie pozostawia specyficznego zapachu, nie wymaga spłukiwania. Wzmacnia włosy i zapobiega przetłuszczaniu skóry głowy. 
Nie stosowałam i nie wiem, czy się odważę, bojąc się mimo wszystko zapaszku :) Wiem jednak, podczytując Wizaż, że wiele dziewczyn stosuje taką płukankę i sobie chwali. 

Arsenał ziół jest doprawdy szeroki, polecam poczytanie więcej na temat właściwości ziół i rodzajów płukanek, bo jest ich mnóstwo. Popularne są także płukanki kawowe, które mają za zadanie przyciemnić włosy, pobudzić cebulki do wzrostu (kofeina!) i wzmocnić włosy. Więcej o takiej płukance pisała eve http://blogeve-evel.blogspot.com/2012/01/pukanka-kawowa-i-inne.html (mam nadzieję, że mogę polecić Twój post :-) ) oraz na Wizażu jest osobny wątek poświęcony tej płukance - to dla zainteresowanych. :)

Jak wspomniałam, ja stosuję obecnie płukankę skrzypową i jestem zachwycona wizualnym efektem (bo na takie jak porost włosów czy baby hair to jednak za krótki czas, by coś stwierdzić, ale podkładam nadzieję, że takie też będą). Moje włosy są po takiej płukance bardzo błyszczące, stosunkowo wygładzone (a mam problem z puszącymi się włosami) i wyglądają po prostu ładnie :)

Dlaczego zraziłam się do płukanek ziołowych? To były początki mojej pielęgnacji włosów, gdzie już co prawda odstawiłam niszczyciele włosów takie jak 
prostownica, ale wciąż jeszcze bardzo mało wiedziałam, co lubią moje włosy i co stosować, by uzyskać chciany efekt. Zresztą nadal nie wiem o nich wszystkiego ;) Tak więc na fali próbowania wszystkiego, o czym przeczytałam, postanowiłam zrobić sobie płukankę z bodajże pokrzywy. Nie pamiętam już jak to dokładnie wyglądało, ale podejrzewam, że je umyłam, nałożyłam dosłownie na chwilę odżywkę, którą szybko spłukałam i do ostatniego płukania użyłam tej pokrzywy. Efekt? Włosy błyszczały, ale były tak niesamowicie suche, wręcz przesuszone, że miałam wrażenie, że mogłabym je łamać w dłoniach. Okropieństwo! Stwierdziłam, że nigdy więcej. I tak to moje przekonanie, że płukanki są be, trwało do teraz. Ostatnio jednak, znużona trochę moją pielęgnacją (olejowanie, maski, odżywki, wcierki, w kółko to samo) postanowiłam coś dodać do kompletu i padło na te płukanki. Tym razem po umyciu włosów dałam na włosy maskę Bingo 40 aktywnych składników, którą trzymałam około pół h. Następnie ją zmyłam i ostygniętym wywarem ze skrzypu, nad miską,  powoli polałam głowę i włosy. Powtórzyłam to kilka razy, masując skórę głowy. Oczywiście nie spłukiwałam już włosów wodą :)
Po wyschnięciu włosów byłam bardzo zadowolona - oprócz efektów, o których wspomniałam wyżej, płukanka zadziałała cudownie na moją ... grzywkę, która kocha się wywijać, zwłaszcza po maskach Bingo, które bardzo działają na puszystość włosów. Nie cierpię gdy jest wywinięta i sterczy, a mam tak po prawie każdym myciu. Co więcej, to nie był jednorazowy efekt -  zawsze, gdy stosuję tę płukankę moja grzywka jest prosta ;-) Poza tym włosy wydały mi się ciemniejsze, jakby kolor był bardziej pogłębiony.

Moje uwagi : 
  • płukanki ziołowe mogą działać wysuszająco- dlatego nie polecam stosowania ich bez uprzedniego nałożenia na włosy odżywki/maski, która nawilży nam włosy. Oczywiście można próbować jak się chce, ja miałam tragiczne doświadczenia stosując płukankę ,,bez niczego'', więc już nigdy tak nie zrobię. 
  • moje włosy nie mają tendencji do plątania się, ale u dziewczyn z tym problemem po płukance ziołowej może wystąpić trudność w rozczesaniu włosów. U mnie włosy bezproblemowo się rozczesały, ale jednak trzymałam długo maskę.
  • polecam zalanie wrzątkiem ziół w torebkach ... Tak chyba będzie najwygodniej, bo nie musimy się potem męczyć z odcedzaniem. Nie wiem co prawda, czy płukanka z suszonego ziela nie będzie dawała lepszych efektów niż ta torebkowa (tak jak jest z piciem ziół), po prostu ja wybieram w tym momencie wygodę
  • pobawmy się chwilę tą płukanką, nie wiem czy szybkie jednorazowe polanie włosów coś da, pomoczmy chwilę włosy w misce ;-)
  • czytałam, że lepiej nie robić sobie zapasów płukanki, bo najlepsza jest świeża. Nie wiem, ile taka płukanka może ,,wytrzymać'' w butelce i czy nadal będzie wartościowa, dlatego po prostu radzę robić sobie zawsze świeżą ,,polewkę'' ;-)
  • jasnowłose muszą  uważać na działanie niektórych ziół, z uwagi na możliwość przyciemnienia, czy zmiany koloru na zielonkawy - czy to faktycznie prawda, nie wiem, ale chyba nie ma sensu ryzykować :)



Chciałabym przede wszystkim by płukanki ze skrzypu i pokrzywy (bo ją niedługo zacznę stosować) wpłynęły przede wszystkim na wzmocnienie włosów i pobudzenie cebulek oraz na porost włosów :-) 
Poczekamy na efekty, na dziś to wszystko :-)


*Informacje o działaniu ziół głównie z internetu.


9 komentarzy:

  1. pewnie, ze mozesz ;)
    moje wloski kochaja plukanki, dodaja im blasku, pomagaja przy przetluszczaniu ,nie wysuszaja mi wlosow ale tez dbam o ich nawilzenie i jak mowisz zawsze uzywam jakiejs odzywki przed plukanka...

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatnio robiłam sobie płukankę z ziółek i następnym razem też zrobię
    często w biegu niestety zapominam, ale mam nadzieję, że teraz będę już bardziej systematyczna
    serdecznie zapraszam do mnie na bloga

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję za notkę, bo wreszcie wiem co jest dobre dla brunetek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stosuję płukanki, mam włosy koloru ciemny blond. Kora dębu, pokrzywa, rozmaryn faktycznie przyciemniają. Dziś przeczytałam też o płukance z białej i zielonej herbaty- muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie płukanki jeszcze mimo wszystko delikatnie wysuszą włosy no ale mam mega zniszczone, za to połysk po korze dębu miałam niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też kiedyś zraziłam się do płukanek i też właśnie przeez pokrzywę! włosy były strasznie suche, jak w końcu poszłam ściąć te suchelce to fryzjerka spytała czy prostowałam je 3 razy dziennie. a ja nawet nie miałam prostownicy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny pomysł z tymi płukankami. Jestem włosomaniaczką od połowy maja 2012 anie zrobiłam jeszcze żadnej, może jutro przy myciu z czymś pokombinuję ;-) Ciekawy blog, właśnie studiuję go od deski do deski

    OdpowiedzUsuń
  8. własnei szykuje sie do płukanki z mięty;d

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie stosuje siemię lniane, bo działa cuda na włosach, szczególnie takich jak moje, lekko falowanych i niesfornych. Powoduje lepszy skręt, wyglądają na zdrowsze i łatwiej się rozczesują :) Ale muszę koniecznie skrzyp wypróbować :) ps. Dobra notka ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)