poniedziałek, 25 czerwca 2012

Jak rozpracowuję (rozmasowuję) cellulit ;-)

Hej dziewczyny ;-) Wraz z nastaniem lata (czy już nawet trochę wcześniej), człowiek uświadamia sobie tę przykrą prawdę .... że nieźle się zapuścił przez zimę :-P Było zimno i ponuro, to osładzało się sobie życie różnymi pysznościami, ćwiczyć się nie chciało, balsamować się nie chciało, masować...jakie masować? ;-D 
Oto jak to wyglądało w moim wypadku - może w Waszym przypadku sytuacja wyglądała korzystniej ;-)
Przez takie niedbalstwo wyhodowałam sobie na pośladkach i udach cellulit. Wcześniej los był dla mnie łaskawy i pewne nierówności widoczne były dopiero wtedy, gdy mocno ścisnęłam skórę. No cóż ... Doszło do tego, że nie trzeba było ściskać ;-)

Teraz już mogę patrzeć na to z lekkim przymrużeniem oka, bo moje niszczenie cellulitu trwa od marca. Po 3.5 miesiąca sytuacja przedstawia się znacznie lepiej ;-)
Główne role odegrali panowie po prawej - Eveline zostało zakupione dopiero dziś i swojej recenzji się jeszcze doczeka.


Oczywiście, chcąc pokonać cellulit - co nie jest łatwe, a w wielu wypadkach pozbycie się go całkowicie nie jest możliwe - powinnyśmy rozpocząć działania na kilku polach :

1. Więcej się ruszać, ćwiczyć, biegać, pływać - mniej siedzenia, mniej wiotkiej skóry ;) Czy realizowałam ten punkt? Tak sobie, raczej słabo, z całą świadomością, że jest to jednak podstawowy punkt i mogę sobie pomarzyć o rzeczywistej poprawie stanu pośladków i ud bez regularnych ćwiczeń. Na wiosnę trochę biegałam, ale od czerwca i rozpoczęcia sesji moja aktywność ograniczyła się do spacerów...
Nie ma co się oszukiwać - żaden balsam, tabletki czy masażer nie dadzą takich skutków jak rzeczywisty RUCH :)

2. Zmiana diety - zrezygnować z fast foodów, chipsów, innych słonych przekąsek, pić więcej wody, jeść więcej warzyw.... Taak, wszyscy wiemy jak jest zdrowiej, ale w praktyce różnie z tym wychodzi :) 

3. Pobudzanie krążenia skóry - przez naprzemienne natryski zimną i ciepłą wodą, lub tylko zimną, ORAZ masaże. Ostrą gąbką lub rękawicą pod prysznicem i  te, które ja stosuję, czyli po wtarciu balsamu antycellulitowego - atak masażerem z Oriflame (na zdjęciu) ;-)

Przy tym punkcie się zatrzymam. Naprawdę zachęcam Was do regularnego masowania sfer dotkniętych cellulitem - efekty będą na pewno. Sama jestem zaskoczona, jak regularne co wieczorne sesyjki z masażerem wpłynęły na stan moich ud i pośladków. Są o wiele bardziej gładsze, napięte i jędrniejsze. Masaż powinien być dość intensywny, podobno dobrze jest wtedy, jak nas aż boli :D , no ale przesady nie polecam - mi raz pęknęły naczynka na udach przez zbyt mocny masaż. Szybko doszły do siebie, ale miałam nauczkę ;)
Mój masażer nie jest idealny - wg mnie jest zbyt delikatny, te wypustki są dość miękkie, nie pozwala na takie porządne katowanie się nad skórą ;), ale stwierdziłam, że skoro już go mam w domu, nie będę wydawała kasy na coś innego, tylko dam mu szansę. I moim zdaniem sprawdził się, więc raczej nie zamierzam go zmieniać (dopóki mi się nie rozleci, bo już niebezpiecznie czasem klekocze ;) ) . Dobrze się go trzyma w ręce, sterowanie nim jest wygodne.
Czasem gdy zapominałam go jadąc do chłopaka, masowałam się ostrą gąbką i to też dobry sposób, więc niekoniecznie trzeba wydawać więcej pieniędzy na gadżet do masażu. 
Najważniejsze jest, żeby robić to codziennie - a nawet dwa razy dziennie. 

4. Balsam, serum i inne antycellulitowe kosmetyki - jak najbardziej mogą dołożyć swoje w planie niszczenia pomarańczowej skórki. Czy są w stanie zredukować czy całkiem zniszczyć cellulit? Moim zdaniem same w sobie, nie połączone z innymi działaniami - nie. To jednak tylko balsamy. Mogą ujędrnić skórę, lekko ją napiąć, wygładzić, ale wybierając opcję całkowitego leniucha, czyli tylko wcierania w siebie różnych specyfików, wiele nie osiągniemy.
  
Balsam antycellulitowy, którego ja używałam, to Evitte - zakupiony w Rossmanie za jedyne 5 zł, w cenie na do widzenia. Wzięłam go, bo był najtańszym balsamem anty na półce :D W składzie miał dość wysoko kofeinę i ekstrakty, więc zdecydowałam się spróbować. Wcierałam go tylko w uda i pośladki, bo tylko z tymi sferami mam problem. 
Jako balsam jest ok. Nieźle nawilża, jest dość wodnisty, niewielka ilość wystarczy, by dokładnie się wysmarować. Zapach jest w porządku, aczkolwiek bez szczególnych walorów. Czy działa antycellulitowo? Nie mam pojęcia. Moim zdaniem najbardziej pomogły mi masaże ciała, a balsam po prostu nie zaszkodził, mógł też dodać od siebie trochę. Wydaję mi się, że lepiej dorzucić kilka zł więcej i kupić coś lepszego, bo ten balsam na pewno będzie za słaby na większy cellulit.

Ogólnie jednak jestem zadowolona z efektów, jakie osiągnęłam po tych kilku miesiącach. Chyba najtrudniej było się zmusić, żeby to wszystko robić regularnie. Ale teraz już się przyzwyczaiłam i stało się to rytuałem. 
Będąc dziś w Superpharmie zachciało mi się spróbować czegoś lepszego na pomarańczową skórkę. Korzystając z tego, że wszystkie produkty antycellulitowe były przecenione, wybrałam sobie Aktywne serum modelujące brzuch i pośladki, który zawiera między innymi wyciąg z bluszczu i kofeiny, skrzyp ,Centella asiatica, wyciąg z alg laminaria. Skład wydał mi się atrakcyjniejszy od balsamu z Lirene, który był troszkę tańszy, ale wartościowe składniki były dość daleko. 
No zobaczymy w każdym razie, jak się sprawdzi :)

A jak wygląda Wasza walka z pomarańczową skórką? Chyba że należycie do szczęściar, które nie mają tego problemu? :D Albo do tych, które po prostu nie przejmują się takimi sprawami?

Muszę jeszcze dodać, że w Superpharmie jest promocja na serum Biovax - dwie buteleczki za 11.99, jeśli się nie mylę :) (mogło to też być 12,99, już nie pamiętam, w każdym razie i tak się opłaca, jedno zwykle jest za jakieś 11-13 zł).
Ja się nie skusiłam, bo mam póki co czym zabezpieczać końcówki, a jak się skończy, to czaję się na ten jedwab :


Nie ma alkoholu, ma wysoko aloes, wygląda naprawdę fajnie :) Za ok. 8 zł w Drogeriach Polskich.

Pozdrawiam ciepło ;-)



11 komentarzy:

  1. u mnie właśnie najgorzej z tą systematycznością, jeśli chodzi o cellulit... ale muszę się wreszcie za siebie zabrać i nie marudzić ;) miałam inne serum z Eveline i byłam zadowolona :)

    ech, w moim Superpharmie nigdy nie ma tego serum z Biovaxa, kupuję je w aptece ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też masuje się masazerem kupiłam w rossmanie za 9*99+serum z eveline i jadę. 10 min 1nogę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och tak, tak trzeba trochę popracować nad tym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W zeszłym roku używałam serum Eveline i Nivelazione i byłam z nich zadowolona. W tym roku nie mam weny do walki z cellulitem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez mi sie podoba ten jednaw GP ale nie widzialam go su siebie :(, a tych drogerii u mnie nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie nigdzie nie ma tego jedwabiu z GP :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)