czwartek, 6 grudnia 2012

Faworyt miesiąca – olejek Bhringraj.

Ostatnio było  o niewypale miesiąca, dziś więc dla równowagi trochę zachwytów :) O oleju Bhringraj już wspominałam na blogu – byliśmy nierozłączni w listopadzie, tylko on towarzyszył mi w rytuale olejowania ;-) Chciałam przekonać się o jego właściwościach, dlatego nie stosowałam go zamiennie z innymi olejami. Nie zawiódł mnie w żadnym calu :) Zapraszam do recenzji!



Bhringraj zamknięty jest w 200 ml buteleczce z bardzo praktycznym zamknięciem i niewielkim otworkiem. W przypadku olejów cenne jest by posiadał jak najmniejszy otwór w celu dozowania produktu. Zdążyłam się już nauczyć, że przesadzanie z ilością oleju jest kompletnie niepotrzebne.


Wizualnie olejek bardzo mi się podoba, chyba każda z nas chciałaby mieć taką gładką taflę jak pani na zdjęciu :D

Konsystencja : nie mamy do czynienia z jakimś superciężkim olejem. Bhringraj wyróżnia się spośród testowanych przeze mnie olei tym, że ma bardzo lekką konsystencję. Oczywiście nadal jest to olej ;-) , ale nie mam wrażenia bardzo ciężkich, tłustych włosów po jego nałożeniu. To samo zauważam podczas zmywania go z włosów – da się tego dokonać każdym szamponem, nawet najdelikatniejszym. Bardzo łatwo zmywa się go z włosów -nie wiem, włosy po nim nie są takie strasznie tłuste, tylko bardziej gładkie ;)



Olej jest na bazie kokosa, więc łatwo się domyślić, że jest w postaci stałej. W jego przypadku to wręcz skała, wydaje się, że jest nie do roztopienia ;-) To jednak tylko wrażenie – rozpuszcza się dość szybko. Polecam położenie go na kaloryferze, nie zniszczy nam się tak szybko nalepka jak w przypadku rozpuszczania go w kubku z gorącą wodą.

Tak wygląda w środku :


Używałam go przeważnie na całą noc, ale zdarzało się też na kilka godzin. Lądował na moich włosach 3-4 razy w tygodniu, to zależało od okoliczności ;-)

W postaci stałej jego kolor jest jasnozielony, ale rozpuszczony ma piękny ciemnozielony kolor, niemal wpadający w czarny :)


Od razu można zobaczyć zużycie po ponad miesiącu użytkowania. Jak widać - naprawdę  niewielkie, olej jest superwydajny ;-)


Skład ma bogaty i dość długi – to lubię! 


A co możemy przeczytać na opakowaniu?


Moja opinia ...  
Na aktualizacji włosowej widać wyraźnie, że włosy bardzo przyspieszyły. Nie mam wątpliwości, że ten olejek odegrał w tym znaczącą rolę :) Używanie Bhringraja było przyjemnością, relaksował skórę głowy, czułam, że ją nawilża. Działa bardzo dobrze na końcówki – w ogóle nie zauważyłam, żeby teraz mi się znacząco rozdwajały, a to mój stały problem. Nadaje pięknego blasku włosom, kocham go za to ;-) Wzmacnia też cebulki, nie odnotowałam wypadania. Zapach ma o wiele mniej intensywny niż np. Sesa Jest raczej delikatny i nienachalny. Nie uważam, że jest nieprzyjemny, ale też nie rozkoszuję się jego zapachem :D Po prostu go toleruję J Czasem po zaaplikowaniu Sesy miałam problem z zaśnięciem (później to przeszło), ten olejek tak na mnie nie działał. Mimo że olejowałam włosy tylko nim, nie zauważyłam, żeby włosy miały go dość, czy były ‘’przekarmione’’ tymi składnikami, wręcz przeciwnie.

Dostępność i cena : sklep helfy.pl, pojemność 200 ml – 39 zł, 100 ml – 25 zł. 
Cena może wydawać się wysoka, ale zaręczam, że olej jest bardzo, bardzo wydajny i posłuży na długo. Spójrzcie zresztą same, jakie jest moje zużycie po ponad miesiącu :)

Jeśli go miałyście, podzielcie się wrażeniami w komentarzach! :)
























28 komentarzy:

  1. Też go bardzo polubiłam i kupiłam ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam go i zużywam już 3 butelkę. Jest najlepszy ze wszystkich olejów, które miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam ale chętnie bym nałożyła na swoje kłaczki:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pytanie... Farbuje poduszkę jak Amla? ;P Kiedyś naolejowałam po pijaku Amla, poszłam spać i rano była niespodzianka xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie farbuje, nie zauważyłam :D To włosomaniaczka z Ciebie pełną parą, skoro po pijaku nawet pamiętasz o swoich obowiązkach :D :D

      Usuń
    2. Oj to trochę inna historia. Chciałam mieć na drugi dzień ładne włosy, bo wracałam do TŻ po 7 tygodniach rozłąki. A był to pierwszy raz z Amlą. A także pierwszy raz w życiu ze spuszonymi włosami i przywitałam się z TŻ w koczku ;P

      Usuń
  5. skusilas mnie do kupna tego olejku:)
    zapraszam na nowy wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Olejek ma świetny skład. Jak wykończe te , które mam to ten będzie następny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go na liście do kupienia, póki co zamówiłam Sesę i czekam na paczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sesa to też bardzo dobry olejek, tylko trochę męczący zapachowo, ale kwestia gustu ;)

      Usuń
  8. kurcze, tyle tych olejków kusi a już sama nie wiem za co złapać :D ten na pewno jest na mojej liście zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo jest fajnych rzeczy do testowania, racja :D

      Usuń
  9. Też go używam już od dłuższego czasu i jest naprawdę wydajny, a do tego GENIALNY! :) polecam w 100% :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydajny to on jest, nie zdziwiłabym się, gdybym go jeszcze miała za rok :D

      Usuń
  10. miałam na niego chrapkę ale jest na bazie kokosa a mnie niestety nie służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) U mnie nawet kokos się sprawdza, poza tym Bhringraj ma mieszankę także innych olei ;)

      Usuń
  11. Nigdy go nie używałam, ale bardzo mnie nim zainteresowałaś :) Z pewnością go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  12. Ja wciąż się przekonuje do indyjskich olejów, szukam takiego, który najmniej pachniałby kadzidełkami, ponieważ kiepsko u mnie z tolerancją takich zapachów. Ale gdyby zapach był naprawdę ledwo wyczuwalny, to mogłabym zaryzykować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indyjskie oleje są dość intensywne zapachowo, ale kocham je za skuteczność. Ewentualnie Heenara ma dość taki mydlany zapach, nie bardzo intensywny :)

      Usuń
  13. Każdy indyjski olej kusi mnie niesamowicie, przede wszystkim dlatego, że jest...indyjski ^^
    Wszystko co związane z inną kulturą, fascynuje mnie i urzeka :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam ten olej. na moich włosach sprawdził się rewelacyjnie. najlepszy ze wszystkich oleji jakie stosowałam, a trochę ich było. pobił nawet sesę :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. wyglada naprawde bardzo ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)