środa, 7 listopada 2012

Domowe SPA, czyli jak wykorzystać wolny dzień ;-)

Przeglądając blogi po weekendzie, widzę, że wiele z Was funduje sobie zabiegi pielęgnacyjne właśnie w któryś z tych wolnych dni. Ja częściej mam wolny dzień przewrotnie w środku tygodnia i z zazdrością czytam posty o 'niedzieli pełnej relaksu'',  ''sobotnim nicnierobieniu'' itd ;-) Ale nic straconego! Nadrabiam w inny dzień, tak jak np. w dzisiejszy pochmurny wtorek.

Odkąd pracuję, odpada u mnie mycie włosów rano -  nie ma opcji, żebym wstała godzinę wcześniej ;-) Niestety, są minusy tego wyboru - moje włosy absolutnie nie prezentują się dobrze po całej nocy.  Zawsze są zwirzchrzone, zwykle sterczą na czubku głowy ... No i po całym dniu nie nadają się już do niczego, więc muszę je myć częściej niż kiedyś. Skoro nie myję włosów rano, nie nakładam już tak często oleju na całą noc. Teraz zostaje mi nakładanie olejów na kilka godzin w ciągu dnia. Nie mam też czasu, żeby trzymać bardzo długo maseczki na głowie.



Dlatego też kocham takie wolne dni, kiedy mogę niespiesznie zająć się sobą i zadbać o zapomniane strefy :D  Wtedy rano zmywam olejek z włosów, zastanawiam się, jaki szampon do tego celu użyć (taaak, koniecznie jest mi potrzebne szamponowe denko :D) i jaka maska wyląduje na moich włosach. W tym miesiącu sięgam jak najczęściej po Kapoor Kachli - maskę w pudrze - ale z nią jest więcej zabawy, trzeba ją wymieszać z innym produktem, rozmieszać itd. Gdy się spieszę, nie mam na to wszystko czasu. Dziś jednak zrobiłam sobie to wszystko z przyjemnością ;-) 

Gdy już byłam zafoliowana i zaręcznikowana, zajęłam się twarzą. Która, jak wspominałam w ostatniej notce, jest ostatnio okropna i w ogóle nie mam ochoty patrzeć w lustro. Umyłam ją łagodną pianką z Pharmaceris, zastosowałam delikatny peeling z Lirene i nałożyłam maskę z BingoSpa. 
[nie chcę wydawać zbyt szybkich opinii, ale ta maseczka mnie coraz bardziej rozczarowuje...]

Maseczka na twarzy i włosach jest, więc wpadło mi jeszcze do głowy, że trzeba się jakoś wspomóc wewnętrznie i zaparzyłam sobie skrzypopokrzywę. Tęsknię za regularnym jej piciem, wtedy włos nie śmiał mi z głowy spaść! Niestety, teraz mogę ją pić jakieś 3 razy w tygodniu, codzienne nie wchodzi w grę. 


Nie robiłam już wieki peelingu ciała, a bardzo to lubię. Tak szczerze, to po prostu chcę szybko uciec z łazienki i wpakować się do łóżka ;) Jednakże ..  Uwielbiam gładziutkie i mięciutkie ciało po porządnym peelingu ;-) Od jakiegoś już czasu zrezygnowałam z ich kupowania.  Bo po co? Mam pod ręką najlepszy ze wszystkich peelingów, czy kawowy ;-) Żaden z drogeryjnych nie robi takich cudów z moją skórą. Ma też swoje minusy, np. ja zawsze zasyfię wannę, a i czasem pół łazienki  :D




Na szczęście powstrzymałam dziś chęć dogodzenia sobie w postaci wielkiej paczki chipsów, jestem z siebie dumna ;-D



A jutro recenzja rosyjskiej maski na mlecznej serwatce :)






18 komentarzy:

  1. Ja wczoraj miałam taki dzień :)
    Kąpiel z rozgrzewającym olejkiem, maska Oatifix na twarzy a na włosach kuracja Bingo Spa z półproduktami :]
    Uwielbiam takie dni, gdy mogę zająć się sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mi jeszcze długiej kąpieli zabrakło ;-)

      Usuń
  2. Nie ma nic lepszego niż takie domowe spa :) Radość dla ciała i ducha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, zwłaszcza jak człowiek tak się trochę zapuści :D

      Usuń
  3. Ja jutro zrobie swoim takie spa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehe oj skąd ja to znam: zapaćkana łazienka po peelingu kawowym :) Ale nigdy z niego nie zrezygnuję, jest cudowny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zawsze widok jest zatrważający :D

      Usuń
  5. peeling kawowy jest najlepszy na świecie!:) szkoda, że wanna taka po nim brudna:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że znalazłaś czas, by zafundować sobie taki kosmetyczny relaks :*
    Ja z niecierpliwością będę oczekiwać recenzji maski! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mnie się marzy taki jeden wolny dzień...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio odwrotnie- w weekendy po 12 godzin na uczelni, więc nadrabiam w tygodniu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie dni...szkoda, że ich tak mało :(

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mam takie spa przeważnie w niedzielę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedy ja bedę miała cały dzień dla siebie tonie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba wyczaruje sobie kiedys ten peeling kawowy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Polecam, możesz dodać jeszcze do niego jakiś olejek ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że poświęciłaś/eś czas na zostawienie komentarza pod moją notką. Na wszystkie pytania odpowiadam tutaj :)
Reklama bloga niepotrzebna - zawsze zaglądam do blogów nowych obserwatorów. Jeśli mi się spodoba, zostanę bez zapraszania :)